12 / 07 / 19

Czy sukces znaczy zawsze szczęście?

Nie jestem wytworem okoliczności. Jestem konsekwencją moich decyzji.

Stephen Covey

Gdy w prawie 40-osobowej grupie studentów Executive MBA, którą tworzą menadżerowie średniego i wyższego szczebla, zadaję pytanie: Kto z was jest szczęśliwy?, unosi się do góry zaledwie kilka rąk. Prawie każdy ze słuchaczy ma rodzinę, bezterminową umowę o pracę w dużej korporacji lub jest właścicielem dobrze prosperującego biznesu, nieźle zarabia, zna języki obce i rozwija swoją karierę zawodową. Dlaczego więc nie ujrzałam podniesionego do góry lasu rąk?

CO NASZ USZCZĘŚLIWIA?

Większość ludzi sądzi, że aby być szczęśliwym, trzeba mieć szczęście… A szczęście to nie jest dar od Boga, Losu czy Wszechświata. To jest konkretna wiedza, którą można zdobyć i zastosować we własnym życiu. Mało kto w codziennej bieganinie poświęca czas na zbudowanie swojej samoświadomości albo jej update. Ludzie nie wiedzą, co jest dla nich ważne, co najważniejsze, albo co się zmieniło w ich hierarchii wartości na przestrzeni ostatnich lat, miesięcy czy tygodni. Co więcej nie potrafią rozpoznać swoich emocji i nie pielęgnują tych dobrych, pożądanych w naszym życiu uczuć. Nieświadomie zdają się na wpływ otoczenia, które bombarduje nas gigabajtami informacji o wątpliwej jakości, zamiast „robić” świadomie swoje emocje, czyli zarządzać swoim stanem emocjonalnym. Ponadto, nie każdy z nas jest w życiu konsekwentny i spójny, czyli poświęca najwięcej czasu, uwagi i energii temu, co jest dla niego w życiu najważniejsze. Tzw. ludzie sukcesu nie zawsze są szczęśliwi, gdyż często ich sukces zawodowy okupiony jest albo zbyt wysoką ceną np. rezygnacją z życia osobistego, czy rodzinnego lub nie daje im spełnienia, bo stoi w konflikcie z ich hierarchią wartości, co odbiera im radość z tego, co robią. Spełnieni ludzie sukcesu zwykle sami dbają o swój dobrostan i świadomie budują swoje szczęście; nic im się w życiu „nie udaje” – oni sami robią swoje szczęście, korzystając z paradygmatu wolnego wyboru.

SZCZĘŚCIE ORGANICZNE

Szczęście organiczne nam się przydarza: gdy zjemy coś dobrego, gdy mamy urlop i świeci słońce, gdy jesteśmy w ramionach ukochanej osoby. Sytuacje i stany, w których jest nam dobrze i dzieją się niezależnie od naszej woli, choć przy naszym udziale. Z poczuciem szczęśliwości wiąże się stan flow – przepływu. Jeden z profesorów Uniwersytetu Harwarda Tal Ben-Shahar wskazuje trzy obszary zapewniające przepływ w naszym życiu: gdy to co robimy ma dla nas sens, sprawia nam przyjemność i mamy do tego predyspozycje (zasada SPP). Gdy dostajemy to, czego pragnęliśmy, co nam się podoba odczuwamy naturalne szczęście. A co, gdy nie możemy mieć tego, co byśmy chcieli?

SZCZĘŚCIE SYNTETYCZNE

Pierwszym krokiem do szczęścia jest określenie swojego wzorca szczęścia. Trudno jest być szczęśliwym, jeśli warunki, w których żyjemy są sprzeczne z naszą matrycą. By wieść szczęśliwe życie warto dopasować warunki zewnętrzne do naszego wzorca szczęścia. Naukowcy twierdzą, że jeśli w pracy zawodowej nie masz flow, trzeba zadbać, by inna sfera życia – rodzinna lub osobista ci go zapewniła. Ale sposobem na szczęście jest także zmiana obiektu naszej koncentracji i uwagi bez zmiany otaczającej nas rzeczywistości. Gdy nie rozpamiętujemy przeszłości, nie gonimy za przyszłością, gdy nie deprecjonujemy swoich osiągnięć, gdy dostrzegamy drobne przyjemności codziennego dnia i to co już mamy, odczuwamy naturalną radość i satysfakcję. Aby przejąć kontrolę nad własnym życiem, musimy wiedzieć, jakie przekonania nami kierują. Czy takie, które nas niszczą i nie pozwalają na realizację marzeń, czy takie, które nas wspierają i motywują do działania. Pierwszy krok do zmiany, to świadomość, co nas podświadomie ogranicza. Warto skupić się na tym, gdzie chcemy dojść, a nie na tym, czego się boimy, czy obawiamy.

Poczucie szczęśliwości zwykle zapewnia siła płynąca ze spójności wewnętrznej, spokój, którego doświadczamy, gdy żyjemy zgodnie ze swoimi wartościami, bez względu na to, co się dzieje naokoło, wolność, której doświadczamy, gdy to my sami decydujemy o swoim życiu, a nie okoliczności zewnętrzne. Wewnętrzny spokój i wolność wynika z wiedzy, czego chcemy i czego nie chcemy w życiu, oraz jacy chcemy w tym życiu być. Nasza spójność wynika ze zgody na siebie i z robienia wszystkiego w zgodzie ze sobą. Według profesora Daniela Gilberta człowiek posiada umiejętność symulacji doznań, czyli doświadczania rzeczy w naszej wyobraźni w taki sposób, by poprawiać nasze samopoczucie. Na początku w budowanie syntetycznego szczęścia trzeba włożyć trochę świadomego wysiłku, ale w miarę powtarzania, można tę umiejętność zautomatyzować.

JAK I PO CO TWORZYĆ SZCZĘŚLIWY I ZAANGAŻOWANY ZESPÓŁ?

Wiadomo, że szczęśliwi ludzie są bardziej efektywni, zorientowani na wyniki, rzadziej chorują i biorą zwolnienia lekarskie. Wiele firm bada regularnie wyniki zaangażowania, zbiera feedback od zespołu, wkłada wiele wysiłku w rozwój komunikacji wewnętrznej. Większość firm oferuje różne benefity, która mają sprawić, że pracownicy będą bardziej zadowoleni. Pytanie tylko, co tak naprawdę sprawia, że ludzie są szczęśliwi, otwarci na innych, skłonni do tego, aby „dać z siebie coś więcej”. Odpowiedź jest w sumie zaskakująco prosta – wystarczy zauważać człowieka, wierzyć w jego potencjał, doceniać jego wysiłek, dać przestrzeń do rozwoju, zaufać – i jednocześnie bardzo trudna do wcielenia w życie. Powód? Brak lub słabo rozwinięte kompetencje społeczne wśród kadry zarządzającej.

Lekarstwem na tę bolączkę może być wsparcie menadżerów od samego początku ich kariery w rozwoju tzw. miękkich umiejętności, które zapewniają realizację twardych celów w takim samym stopniu jak wiedza specjalistyczna. By być człowiekiem budującym świadomie swoje szczęście i inspirującym innych trzeba rozwijać swoją inteligencję emocjonalną, rozumieć i umieć zarządzać zmianą, pracować z nawykami i przekonaniami, odpowiednio wyznaczać cele i efekty, które nadają kierunek życia i biznesu, i przede wszystkim stać się człowiekiem świadomym tego, kim się jest i dokąd się zmierza. Czy ta wiedza jest przydatna w przedsiębiorstwach? Według badań Instytutu Gallupa, człowiek szczęśliwy jest 20% bardziej wydajny. Wydaje się więc, że poczucie szczęśliwości pracowników przekłada się znacząco na finansową wartość firmy.

 

Autor: Magdalena Malicka

Praktyk biznesu, trener rozwoju osobistego, master business&life coach, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego, współzałożycielka i dyrektor programowa firmy doradczo-szkoleniowej Get the Flow.

Kontakt: biuro@gettheflow.pl, gettheflow.pl

Materiał pochodzi z miesięcznika Benefit – kwiecień 2018r.

Inne wpisy na blogu:

O poczuciu szczęśliwości pisałam już w poprzednich artykułach w kontekście […]

Taką, która nam da nam satysfakcję i dobre zarobki – […]

Czy słyszeliście o nowoczesnym wolontariacie pracowniczym? Dowiedzcie się dlaczego warto […]